• Nasze rekomendacje
  •  
    motto dnia:
    Nawet źródłom doskwiera pragnienie
    (Marek Tulliusz Cyceron)


    CO WARTO PRZECZYTAĆ W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI?

    Dziś polecamy pierwszy odcinek dramatu Ryszarda Szilera pt.: Bal
    i są już następne...





    UWAGA!
    JEŻELI JESTEŚ ZAREJESTROWANYM UŻYTKOWNIKIEM I MASZ PROBLEM Z LOGOWANIEM, NAPISZ NAM O TYM W MAILU.
    [email protected]
    PODAJĄC W TYTULE "PROBLEM Z LOGOWANIEM"
     

Swołocz

Opowieści pisane prozą - nie powieści
ODPOWIEDZ
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Hardy
Posty: 807
Rejestracja: 06 sie 2017, 14:32
Płeć:

Swołocz

#1 Post autor: Hardy » 16 paź 2020, 10:19

(fragment czegoś nowego)

- Szóstego marca będziemy obchodzić rocznicę wyzwolenia Grudziądza spod okupacji hitlerowskiej w tysiąc dziewięćset czterdziestym piątym roku.

– A to mi coś dziadek kiedyś opowiadał! – wyrwał się nagle jeden z junaków. – Że coś z miesiąc Ruskie zdobywali! Dziadek siedział w piwnicy, a te Ruskie były różne. Walczyli z Niemcami, ale też i gwałcili. Dziadek mówił, że ledwie jedną kobietę uratowali, jak ją taki Rusek wyciągał z piwnicy. Ktoś tam jednak z góry krzyknął po rusku i ten Rusek wylazł. I potem dziadek jak wyszedł, to zobaczył jego, jak leżał. Podobno swoi go rąbnęli.

Nie przerywałem, chociaż temat miałem przeprowadzić o wyzwalaniu, a nie o gwałceniu. Ale zainteresowanie junaków wzrosło, a to znaczyło, że przy okazji posłuchają i tego, co miałem im przekazać w pogadance.

– Tak dziadek gadał. – Junak zamilkł i chwilę nad czymś się zastanawiał. Milczałem, dałem mu czas. Wreszcie dokończył: – Zmyślał dziadek czy nie, obywatelu komendancie? Że tak swoi od ręki go zastrzelili?

– Odpowiem, ale pod koniec.
(...)

Do tej pory stałem przed junakami. Teraz przysiadłem na rogu stołu, postawą informując o zakończeniu oficjalnej części pogadanki.

– Teraz o tym, o co pytałeś – zwróciłem się do junaka, który wspomniał o swoim dziadku. – Tak, to co twój dziadek mówił, niestety zdarzało się. Żadna wojna nie jest „jak to na wojence ładnie” malowaną zabawą, jak niektórzy myślą. Wojna to często brud, głód, zbrodnie i gwałty również. W każdej armii się to zdarzało i zdarza. Wojna wyzwala często w ludziach najgorsze instynkty.

Na chwilę zamilkłem. Temat był trudny, zwłaszcza że już dobrze znałem zainteresowania większości junaków. Nie były one z tych, które były aprobowane przez społeczeństwo. Nie wiedziałem, jak się odniosą do mojej opowieści, czy nie zaczną śmiać się i pochwalać. Zdecydowałem się jednak dokończyć.

– Wcześniej pracowałem w fabryce. Moim kolegą był starszy pan, który w czterdziestym piątym miał szesnaście lat. Mieszkał na obecnej ulicy Michajłowa, blisko tej Szóstego Marca. W czasie walk o Grudziądz siedział z rodziną i innymi mieszkańcami domu w piwnicy. Mówił, że siedzieli w tej piwnicy dwa czy trzy tygodnie. Przez ten czas, mimo oblężenia, Niemcy cywilom wydawali sumiennie jedzenie na przydziałowe kartki żywnościowe. Najbardziej zapamiętał marmoladę, robioną podobno z buraków. – Zwilżyłem gardło wodą i spojrzałem na siedzących przede mną junaków. Aż się w duchu zdziwiłem; nikt z nich nie drzemał, nie popatrywał w sufit, nie ziewał. Odstawiłem szklankę i kontynuowałem: – Kiedy Rosjanie już zdobyli tę ulicę, kilku ich żołnierzy weszło do piwnicy, szukając giermańców, to znaczy Niemców. Oni byli normalni, kilku młodych i jeden starszy już wiekiem. Rozejrzeli się, chwilę porozmawiali, dali nawet jakieś puszki z mięsem dla riebionok, jak powiedział ten starszy; to znaczy dla małych dzieci. I wyszli. Po kilku godzinach wpadło do piwnicy dwóch innych czerwonoarmistów, pijanych prawie w sztok. Zaczęli szarpać i próbowali wyciągnąć dwie młode dziewczyny. Ludzie zaczęli je bronić i trzymać, to jeden strzelił w sufit i wycelował karabin w ludzi. Ktoś z cywilów zdążył wyskoczyć z piwnicy na podwórko. Akurat przechodził tam oficer radziecki z grupką ich żołnierzy. Kiedy mu mieszkaniec powiedział, co się dzieje, oficer zszedł do piwnicy i kazał wyjść na górę tym dwóm pijakom. Tam postawił ich pod murem, kazał odłożyć broń i odpiąć pasy. Wyciągnął pistolet i pif paf – zrobiłem dwukrotny ruch ręką – na miejscu ich zastrzelił. Potem splunął na nich, rzekł „swołocze” i poszedł ze swoimi dalej.

– Tak że – kontynuowałem – są ludzie i ludziska, są normalni żołnierze oraz maruderzy, łajdacy w mundurach. Tak, jak wśród ludzi. Do wojska poborowi są powoływani pod przymusem, sami o tym wiecie, a zwłaszcza w czasie wojny, kiedy miliony ludzi się mobilizuje i daje im broń. Ten pamiątkowy kamień nad Wisłą, o którym mówiłem, poświęcony jest tym pierwszym, którzy zginęli w walce. O tych drugich… – zawiesiłem głos, szukając przez chwilę odpowiedniego słowa – niech sczezną w niepamięci.

Spojrzałem na zegarek. Czas było kończyć pogadankę.

– Tak też było, bez owijania w bawełnę. Jak rzekłem, w czasie wojny często na wierzch wychodzą wszelkie szumowiny. Pamiętajmy jednak o wyzwoleniu, o tych którzy zginęli wyzwalając, a nie o bandytach w mundurach. W każdej armii tacy byli. Aha – przypomniałem sobie, co chciałem jeszcze powiedzieć – a ulica Michajłowa ma nazwę, gdyż zginął tam oficer radziecki, lejtnant, to znaczy porucznik Michajłow.

Już chciałem wypuścić junaków, kiedy drużynowy Zabłocki podniósł rękę.

– Aa, obywatelu komendancie, to był ten sam oficer?

– Tego nie wiem, czy to był on, czy też inny tam zginął. Mojego znajomego w fabryce też o to pytałem, ale nie wiedział. Jedyne, co wiem od kogoś, kto jest pasjonatem historii naszego miasta, to to, że Michajłow był dowódcą grupy szturmowej. Podobno wpadł w zasadzkę Niemców w jednej z kamienic na tej ulicy. Postrzelili go, podpalili i jak żywą pochodnię wyrzucili z kilku pięter przez okno. Straszna śmierć. Dziękuję, koniec zajęć.

Awatar użytkownika
eka
Posty: 12707
Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59

Swołocz

#2 Post autor: eka » 17 paź 2020, 19:31

Hardy pisze:
16 paź 2020, 10:19
- Szóstego marca będziemy obchodzić rocznicę wyzwolenia Grudziądza spod okupacji hitlerowskiej w tysiąc dziewięćset czterdziestym piątym roku.
Co będziemy obchodzić? Rocznicę.
Rocznicę czego? Wyzwolenia Grudziądza.
Kiedy będziemy obchodzić rocznicę? W tysiąc dziewięćset czterdziestym piątym:)

Warto ocalać autentyczne historie, nieujęte w podręcznikach. Interesująca opowieść, Hardy.
Swołocz to rosyjscy żołnierze z azjatyckiej części byłego ZSRR. Kałmucy mówiono na nich. Kadra oficerska przede wszystkim wywodziła się z obszarów nam geograficznie i kulturowo bliższych. Co nie znaczy, że nie byli zdolni do bestialstwa, przywołajmy choćby okres bezwzględnego dławienia Armii Krajowej po wojnie, czy zachowania wobec Polaków w wojnie z 1920. Można się cofnąć jeszcze dalej - w okrutny dla polskich patriotów czas zaborów.
Być może azjatyckie hordy były zdolne do wszystkich podłości wobec podbitych, ale ich koledzy z Moskwy, Leningradu (itd.) jak pokazuje historia - niestety też.
A Niemcy? Naród aspirujący do miana kulturalnego, naród poetów i pisarzy, filozofów, muzyków... starannie zmanipulowany tą niby swoją wyższością poszedł za Hitlerem jak w dym. Urządził piekło. Zagospodarował obozami. Pierwsze obozy koncentracyjne wymyślili... Anglicy dla Hindusów w Indiach.
Nie godzę się na dzielenie narodów na gorsze i lepsze. To jednostki wymyślają koszmarne idee, w tym religijne, i zarażają, judząc.

Pozdrawiam, Hardy.

Awatar użytkownika
Hardy
Posty: 807
Rejestracja: 06 sie 2017, 14:32
Płeć:

Swołocz

#3 Post autor: Hardy » 18 paź 2020, 09:55

Eka, wypowiedź to nie narracja. Operuje się w niej skrótem, domysłem... ale sama wiesz :)

Słowem "swołocz" określa się ogólnie kogoś nikczemnego, pozbawionego zasad itp. W czasie wojny - tak, w większości byli to żołnierze z poboru z azjatyckich republik ZSRR. Wychowani na stepach, w jurtach, z dala od cywilizacji, często w swoim życiu nie widzieli miasta ani pociągu. I nagle przeniesieni zostają ze średniowiecza w czasy współczesne, dostają do ręki broń. Przypominali wtedy hordy Tamerlana zdobywające miasta Środkowego Wschodu. Tylko oficerowie mogli nad nimi zapanować.

Co do Twojego podsumowania - mam to samo zdanie - to nie narody są gorsze czy lepsze (nacjonalizm doprowadził do wielu wojen od połowy XIX wieku, w tym obu światowych), tylko poszczególni ludzie. Jeżeli takie "dzikie zwierzę w ludzkim ciele" dorwie się do władzy, to wtedy rozpoczynają się tragedie. Niewolne od tego niebezpieczeństwa są nawet państwa demokratyczne w chwilach kryzysu. Hitler też doszedł do władzy w demokratycznych wyborach i wykorzystał "Wielki Kryzys"...

PS. W historii przyjmuje się, że pierwsze obozy koncentracyjne (w takim pojęciu, jak współcześnie rozumiemy) zbudowali Anglicy w Południowej Afryce (wojny burskie, przełom XIX i XX wieku) i osadzali tam rodziny Burów; oraz generał hiszpański na Kubie w tym samym czasie.

Również pozdrawiam, Elka.

Awatar użytkownika
eka
Posty: 12707
Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59

Swołocz

#4 Post autor: eka » 18 paź 2020, 15:37

Hardy pisze:
18 paź 2020, 09:55
Eka, wypowiedź to nie narracja. Operuje się w niej skrótem, domysłem... ale sama wiesz
No ale jakby na to nie patrzeć jest to wypowiedź nauczyciela. Nauczyciela, dobrze że nie polonisty :)
Hardy pisze:
18 paź 2020, 09:55
W historii przyjmuje się, że pierwsze obozy koncentracyjne (w takim pojęciu, jak współcześnie rozumiemy) zbudowali Anglicy w Południowej Afryce (wojny burskie, przełom XIX i XX wieku) i osadzali tam rodziny Burów; oraz generał hiszpański na Kubie w tym samym czasie.
Brytyjscy historycy nazwali je obozami pracy. Powstały na subkontynencie już pod koniec XVIII wieku.
Tu: między 30 minutą a 34 - uzyskasz potwierdzenie moich słów.
https://www.wykop.pl/link/4767891/angie ... /strona/6/

____________
Hardy pisze:
18 paź 2020, 09:55
Również pozdrawiam, Elka.
Proszę...

Awatar użytkownika
Hardy
Posty: 807
Rejestracja: 06 sie 2017, 14:32
Płeć:

Swołocz

#5 Post autor: Hardy » 18 paź 2020, 18:24

Elka, znam historię. Musielibyśmy zagłębiać się w etymologię lub znaczenie wyrażeń, kiedy jest to obóz pracy, obóz odosobnienia (Bereza Kartuska), kiedy izolacyjny, kiedy filtracyjny, kiedy koncentracyjny, kiedy zagłady ... to semantyka, ale wiemy o co chodzi. Wszędzie jednak ludzie umierali, przetrzymywani bez winy.

ODPOWIEDZ

Wróć do „OPOWIADANIA”