• Nasze rekomendacje
  •  
    CO WARTO PRZECZYTAĆ W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI?

    Dziś Elka poleca wiersz Alka Osińskiego
    pt. Z niejednego pieca




    UWAGA!
    JEŻELI JESTEŚ ZAREJESTROWANYM UŻYTKOWNIKIEM I MASZ PROBLEM Z LOGOWANIEM, NAPISZ NAM O TYM W MAILU.
    admin@osme-pietro.pl
    PODAJĄC W TYTULE "PROBLEM Z LOGOWANIEM"
     

Mowa nienawiści

Reportaże, felietony itp.
ODPOWIEDZ
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Gloinnen
Site Admin
Posty: 12249
Rejestracja: 29 paź 2011, 00:58

Mowa nienawiści

#1 Post autor: Gloinnen » 21 sty 2019, 12:44

Określenie „mowa nienawiści” jest w tej chwili najczęściej chyba używaną formułą w polskiej debacie publicznej. Choć problem istnieje od dawna, dopiero dziś, w obliczu tragedii, jaka spotkała prezydenta Adamowicza i jego rodzinę, zaczyna się o nim mówić. Ale, oczywiście, wciąż w duchu galopującej hipokryzji, pt. „dobry uczynek, to jak Kali komuś zabrać krowy, ale jak już Kalemu zabrać krowy, to jest mowa nienawiści”.

Nie tak dawno zaprotestowałam przeciwko nawoływaniu do podpisania listu otwartego/petycji organizacji avaaz. Nie dlatego, że popieram PiS/sianie nienawiści/morderstwa polityczne (niepotrzebne skreślić), jak to w podły sposób mi zainsynuowano, lecz dlatego, że uznałam tę inicjatywę za dalece upolitycznioną, jak zresztą większość inicjatyw aaazu. Pojawiają się one przeważnie, niczym diabeł wyskakujący z lewackiego pudełka, w sytuacjach, gdy tzw. totalnej opozycji pali się pod czterema literami. Z braku poparcia na rodzimym gruncie, wzywają one na pomoc zagraniczne NGO'sy, aby uwiarygodnić swoje kwiczenie, że w Polsce źle się dzieje.
Tymczasem, albo wcale się tak źle nie dzieje, jak chciałaby wmówić Polakom opozycja, posługując się inicjatywami wezwanej z odsieczą avaaz, albo faktycznie dzieje się źle, ale tymi obszarami akurat avaaz się wcale nie interesuje.

Generalnie, wszczynanie larum (gdy samemu ginie się od własnej broni) i uderzanie o pomoc do międzynarodowych organizacji pozarządowych czy też traktowanie ich bardzo wybiórczych i nieobiektywnych działań jako protezy dla własnej propagandy, to w mojej ocenie obraza dla społeczeństwa polskiego. Naród nagle zostaje potraktowanego jak bachor, którego należy skarcić i któremu należy dać klapsa – za to, że nie posłuchał się mamusi i w demokratycznych wyborach powiedział „naszym”: nie, dziękuję.

A co do mowy nienawiści, to aż mi się ciśnie na usta popularny komunał o karmie, która wraca.
Ostatnimi czasy zaobserwowałam wiele obszarów, gdzie nienawiść, czy też mowa nienawiści, ma się wyśmienicie i może spokojnie rozrastać się, jak pleśń na starym chlebie.

Zaczynając od najłagodniejszych przejawów, zwrócę uwagę na powszechną i uporczywie propagowaną niechęć do rodzin, dzietności i macierzyństwa w ogóle. Być może w środowisku literatów mało kto przegląda internety pod tym kątem, ale ja, mając na stanie dziecię wkraczające w wiek nastoletni, niejednokrotnie szukam w sieci różnych informacji na tematy zdrowotne, wychowawcze, edukacyjne, etc. I dosłownie z miesiąca na miesiąc widzę eskalację niechęci skierowanej wprost do matek, a szczególnie do wielodzietnych rodzin (Janusze i Grażyny, te ćwoki i patole od 500+).

Kiedyś obecność matek z dziećmi w przestrzeni publicznej była czymś tak oczywistym jak to, że słońce świeci ptaki śpiewają. Dzieci brało się do kolejki, do tramwaju, na spacer do parku, na plażę, na lody do kawiarni, na uroczystości rodzinne, itp. Dziś posiadanie dzieci stało się symbolem patologii społecznej, obciachem, czymś nie do pomyślenia dla osoby „na poziomie”. Matki z dziećmi to „madki (od ang. mad – głupi, szalony) z gówniakami”, które powinny całkowicie wyalienować się z życia społecznego, aby nikogo nie drażnić, nie zakłócać spokoju, nie psuć estetyki krajobrazu, a może też nie obrażać wrażliwości i uczuć np. kobiet bezpłodnych, przeżywających życiową traumę, za każdym razem kiedy widzą wózek dziecięcy z jego gaworzącą zawartością. Dzieci na weselu? Nonsens, przecież nie komponują się z wymuskaną koncepcją wypasionej imprezy de luxe. Dzieci w parku? W kawiarni? Na plaży? Zgroza. W sklepie czy autobusie? A po kiego grzyba one z chałupy wyłażą? Niech siedzą na tyłku ze swoimi smarkaczami, albo niech przynajmniej smarkaczy zostawią, bo ja chcę w kolejce po ziemniaki kontemplować kawki na trawniku, a w autobusie bezstresowo poudzielać się na instagramie. A gnojki przecież biegają, krzyczą, śmieją się, bawią, nierzadko marudzą czy płaczą, podczas gdy my coraz bardziej przyzwyczajamy się do tego, że cały świat musi dostosować się do naszej potrzeby „chronienia siebie” i respektować naszą, psiakrew, nietykalną wrażliwość. Polecam poczytać sobie trochę o śnieżynkach społecznych, ale to temat na oddzielny felietonik.

Tak czy siak, "madki" z bachorami to w rzeczy samej, według określonego stanu umysłu, roszczeniowe krowy z odpieluszkowym zapaleniem mózgu (ponieważ nagle mają na głowie poważniejsze problemy niż życie celebrytów, lifestyle'owe rozkminki, wypady na sojową latte i hipsterskie wydarzenia kulturalne)). Jeżeli jeszcze do tego dorzucimy powtarzane z goebbelsowską konsekwencją przekonanie, że rodziny z małymi dziećmi to pijacka patologia rozmnażająca się dla 500+, a macierzyństwo i poświęcenie się wychowaniu potomstwa (w nowomowie internetowej - „pomiotu”) to sposób na nieróbstwo i pasożytnictwo, otrzymujemy piękny obrazek mowy nienawiści. Jak ta lala. Znacie mechanizm powstawania legend miejskich? Na dzień dzisiejszy każdy Polak ma sąsiada lub znajomego, który żyje z dziesięciorga zaniedbanych dzieci i pije za „pińcet plus”, ogląda tv i żeruje na reszcie ciężko harującego społeczeństwa. Ja jestem wyjątkiem, bo widzę wokół siebie normalne rodziny. W szkole syna spotykam kobiety z dwójką, czasem z trójką dzieci, zadbane, uśmiechnięte, które wreszcie mogą spokojnie opłacić dzieciom zajęcia dodatkowe ekstra lub wyjechać z nimi na wakacje. Zaangażowane w wychowanie i edukację pociech a nie w szaleńczą gonitwę (często przymusową, do niedawna) między pracą a domem. Wprawdzie od wylewania jadu na matki i rodziny wielodzietne nikt jeszcze nie zginął w zamachu, ale dyskryminacja ogromnej grupy społecznej, hejtowanie jej, usiłowanie wyłączenia z przestrzeni publicznej, są jak najbardziej faktem. Z tym, że obrona matek z dziećmi przed notorycznym upokarzaniem i wymuszaniem zamknięcia ich w domach, jest taka jakaś mało medialna. Lepiej martwić się o drzewka, pszczółki i rolnictwo GMO (vide avaaz).

Przypowieść o doli i niedoli „madek” w Polsce była dość lajtowa, więc teraz coś mocniejszego. Kościół katolicki. Pominę tym razem hejterskie wypowiedzi internautów, bo nie wystarczyłoby szambiarek w całej Polsce na te pomyje. Skupię się na mowie nienawiści uprawianej przez media i środowiska opiniotwórcze.
A konkretnie na jednym aspekcie – mianowicie na problemie pedofilii.

Przypuszczam, że dla niemalże każdego zdrowego psychicznie człowieka pedofilia jest czynem obrzydliwym, karygodnym i zasługującym na absolutne potępienie. Wiemy doskonale, jak obchodzą się z pedofilami współwięźniowie. Fakt, że ktoś jest pedofilem, całkowicie pozbawia daną osobę jakiejkolwiek czci, honoru, praw, wręcz człowieczeństwa. Pedofilia, jako parias i degenerat, budzi odrazę i słuszny gniew. To jedyne chyba przestępstwo, które uzasadnia i usprawiedliwia lincz w oczach normalnego społeczeństwa. Nietrudno się domyślić, że owa dewiacja musi ściągać na dotkniętego nią człowieka najgorsze emocje, chęć odwetu, zniszczenia, okrutnego ukarania. NIENAWIŚĆ w tym wypadku, na opisanie stosunku większości ludzi do pedofilów to zdecydowanie za mało.

Co robią mainstreamowe media w Polsce (przoduje w tym portal Onet.pl,), aby manipulować negatywnymi emocjami, które najpierw konsekwentnie i nieustępliwie wzbudzają? Nieustannie pokazują palcem, że Kościół katolicki to siedlisko pedofilii. W zasadzie na Onecie rzadko kiedy mówi się o Kościele i księżach w innym kontekście, niż pedofilia. I nie chodzi tu bynajmniej o ujawnianie kolejnych afer., mówienie prawdy o zjawisku i o jego skali. Statystycznie, częstotliwość skandali o podłożu pedofilskim, z udziałem księży, jest mniejsza, albo ewentualnie porównywalna z częstotliwością występowania pedofilii w rodzinach, w domach dziecka, w placówkach wychowawczych, na koloniach, w klubach sportowych, itd. Ale tego się aż tak nie nagłaśnia. Natomiast w walce z Kościołem katolickim pedofilia to doskonały sposób na to, aby właśnie „siać nienawiść”. Nie można chyba bowiem bardziej zohydzić człowieka i wzbudzić w stosunku do niego większej wrogości, niż przyklejając mu łatkę pedofila. A łatkę tę przykleja się księżom globalnie, całościowo. Przecież, jak mówi dowcip, po czym można poznać pedofila na ulicy? Po koloratce. Deprecjonując w ten sposób kapłanów, podważa się ich wiarygodność, osłabia moc głoszonego przez nich przekazu. Wartości, na straży których stoi kompromitowany za pomocą erystyki i socjotechnik Kościół, również ulegają dewaluacji. Moralność? Etyka? Szacunek? Miłość bliźniego? Tfu, przecież to wszystko przykrywka dla pedofilii, prawda? A karczowanie gruntu pod globalną demoralizację to nie jest szerzenie nienawiści?

Jako antypolska tuba propagandowa (antypolska, ponieważ do niedawna tradycja katolicka była bardzo istotnym elementem naszej tożsamości narodowej) Onet codziennie publikuje jakiś artykuł, w którym przypomina społeczeństwu (aby przypadkiem nikomu z głowy nie wyleciało) o pedofilii w Kościele. Raz po raz wywołuje w ramach szokującego odkrycia rozmaite afery i konkretne sprawy, nieważne że dawno już ujawnione i osądzone, ważne, aby pro memoriam dać im, niby kurczakom w markecie, drugie i trzecie życie. Jak już nic ciekawego nie można odgrzać, to pojawia się cała radosna twórczość „w temacie” - analizy, infografiki, wywiady, felietony: mapa pedofilii kościelnej w Polsce, mapa pedofilii kościelnej na świecie, rozważania, co sądzi o pedofilii celebryta X i rozprawka jakiegoś dziennikarzyny, skąd się bierze pedofilia wśród księży, pedofilia w Kościele a wyniki ostatnich wyborów samorządowych, wpływ wczorajszego zaćmienia księżyc na pedofilię w Kościele, pedofilia w Kościele a dieta paleo, pedofilia w Kościele a ginące gatunki zwierząt, itd., w oparach najczystszego absurdu. Chodzi o to, ażeby niemyślący i niekumaty Kowalski dowiedział się z samego rana, przeglądając newsy, o rzekomo przerażającej skali problemu, o jego ciężarze gatunkowym i powszechności (skoro codziennie o nim głośno) i ażeby przypadkiem nie zapomniał o tym, że Kościół katolicki = pedofilia. Cel jest jeden, nadrzędny: utrwalić skojarzenie, wdrukować w mózg określoną treść, aby łączenie w umyśle słów „ksiądz, kościół, katolik, religia" z pedofilią dokonywało się automatycznie, bez udziału świadomości, myślenia, logiki. Oczywiście konsekwencją musi być, wcześniej czy później, narastająca NIENAWIŚĆ i chęć eradykacji wszystkimi możliwymi sposobami. Ciekawa jestem, co na to avaaz. Nie widziałam inicjatyw zmierzających do tego, aby ograniczyć nienawistną kampanię wobec katolików w Polsce – choćby był to zwykły, prymitywny hejt lub rozpowszechnianie przez środki publicznego przekazu stygmatyzującego mitu. Zapewne ta cudowna organizacja czeka, aż dojdzie np. do strzelaniny do księży lub zamachu na jakiegoś biskupa. Jeśli jednak snajper najpierw ogłosi, że zabija „za pedofilię” - nikt się nawet słowem nie zająknie na temat mowy nienawiści. I nie mam wątpliwości, iż znajdzie się (bez wytykania palcami) mnóstwo osób przekonanych, iż bardzo dobrze się stało i że będzie chociaż o kilku oszustów i zboków w sutannach mniej.

Na koniec tych rozważań zostawiłam wisienkę. Do wyszukania tej wisienki skłoniła mnie dyskusja o wystawieniu symbolicznych aktów zgonu politycznego dla 11 prezydentów miast, przez Młodzież Wszechpolską (wśród tych prezydentów znalazł się też śp. Paweł Adamowicz). Skandal? Jak najbardziej. Nie popieram takiej formy wyrażania swojego sprzeciwu wobec działalności jakiegokolwiek polityka. Zarzuca się jednak prokuraturze, że nie potraktowała tego poważnie. Mnie to jednak nie dziwi, ponieważ dużo wcześniej w Polsce zaistniało przyzwolenie na taką radykalizację polemiki ideowej, światopoglądowej czy politycznej. Prokuratura, zgodnie z przyjętymi w narracji publicznej standardami oceniła, że „wart Pac pałaca a pałac Paca.” Czym był na przykład mord polityczny w Łodzi i dlaczego wtedy avaaz siedziała z zamkniętą buzią, nie dostrzegając, że w Polsce dochodzi do triumfu mowy nienawiści? A teraz przywołam obrazoburczy, budzący nie od dziś kontrowersje spektakl „Klątwa”, wciąż pozostający w repertuarze warszawskiego Teatru Powszechnego. Ok, jako osoba wyzwolona, jeśli chodzi o ekspresję twórcy w jego dziele, jeszcze przyjmowałam naciągane wyjaśnienia, że to satyra, ironia, że wolność w sztuce, itp. Jednakże od kilku dni powszechnie wiadomym stało się, że na każdym przedstawieniu „Klątwy” odgrywana jest scena zbiórki na wynajęcie płatnego mordercy, który ma zabić Jarosława Kaczyńskiego. Wyjątkowo, 15 stycznia br., nagle bardzo przejęta „trudnym emocjonalnie” wydarzeniem ekipa zrezygnowała z owego elementu spektaklu, natomiast kolejne już przedstawienia (począwszy od 22 stycznia – termin najbliższego widowiska) będą nadal ubogacane kwestą na mord polityczny.

Czy avaaz o tym wie? Czy zamiata (i zamiatał) pod dywan, czy pozostaje (i pozostawał) w błogiej nieświadomości odnośnie owego procederu. A może zainteresuje się wspomnianymi praktykach dopiero wtedy, gdy jakiś świr rzeczywiście zabije Kaczyńskiego, po wyjściu z Teatru Powszechnego, powołując się na treść „Klątwy”? Scenariusz prawdopodobny, choć wówczas pies z kulawą nogą nie zająknie się o odpowiedzialności (czyjejkolwiek) za sianie nienawiści. Bo przecież to tylko środek wyrazu artystycznego, przecież to na niby, przecież to tylko teatr, żart, satyra...
Skoro w ramach happeningu i uprawiania sztuki wolno popełniać czyny zabronione, mam propozycję świetnej linii obrony dla adwokatów Stefana W. Do zamachu doszło na scenie, podczas koncertu, czyż nie? Trzymałabym się zatem uparcie wersji, że zabójstwo miało być tylko teatrem właśnie, przedstawieniem i środkiem artystycznym dla wyrażenia swojej niezgody na rzeczywistość. Wszakże przestępstwo uskutecznione w ramach kulturalnego eventu, wpisane w występ sceniczny, przestaje być przestępstwem, prawda?

Nie bardzo chce mi się wierzyć w realne otrzeźwienie mainstreamu i w prawdziwość dobrych intencji. Że niby od teraz koniec z mową nienawiści. Nie było tej refleksji wcześniej i nie doszłoby do niej, gdyby nie dramatyzm ostatnich wydarzeń, które jednak są pokłosiem wcześniejszej zgody na brutalizację walki politycznej. Kto mieczem wojuje... etc. I z tej między innymi przyczyny wkurza mnie avaaz. Bo dostrzegł problem tylko dlatego, że zginął człowiek związany ze środowiskiem, które avaazowi jest bliskie ideowo. Wybiórcze dostrzeganie problemów, wyjmowanie ich z kontekstu, generalizowanie – zawsze się zemści. A przesuwanie granic wcześniej czy później spowoduje chęć sprawdzenia, czy można je przesunąć jeszcze bardziej, albo po prostu zignorować.
Niechaj inny wiatr dzisiaj twe włosy rozwiewa
Niechaj na niebo inne twoje oczy patrzą
Niechaj inne twym stopom cień rzucają drzewa
Niechaj noc mnie pogodzi z jawą i rozpaczą

/B. Zadura
_________________
E-mail:
glo@osme-pietro.pl

Jana
Posty: 131
Rejestracja: 02 sie 2018, 10:59
Płeć:

Mowa nienawiści

#2 Post autor: Jana » 21 sty 2019, 14:40

.
Ostatnio zmieniony 06 lis 2019, 12:58 przez Jana, łącznie zmieniany 1 raz.

Alek Osiński
Posty: 6063
Rejestracja: 01 lis 2011, 23:09

Mowa nienawiści

#3 Post autor: Alek Osiński » 21 sty 2019, 15:35

No tak, ten artykuł wydaje mi się akurat doskonałym przykładem jak mowę nienawiści stosować w praktyce. Avaaz to nie tyle organizacja zagraniczna co międzynarodowa, i pewnie dlatego jej głos jest donośniejszy niż organizacji lokalnych. I myślę, że do takich organizacji (daj boże) należy przyszłość. Bo umiejętność łączenia ludzi niezależnie od nacji, rasy i tym podobnych, w obliczu konkretnego problemu do duża wartość i duży potencjał. Oczywiście nie jest ambicją avaaz reagowanie we wszystkich przypadkach, bo to niemożliwe, reaguje raczej na informację od swoich członków, że zaszło coś ważnego, na co trzeba zareagować. Czy można widzieć coś złego w apelu, odezwie? Moim zdaniem nie, tu nic do rzeczy nie ma suweren, bo to tylko wezwanie do ludzi, który konkretny odbiorca może wziąć do serca albo olać. Przymusu nijakiego nie ma. Inicjatywy avaaz są różne, niektóre bezdyskusyjne inne mogą budzić wątpliwości, ale z mową nienawiści nie spotkałem się akurat z ich strony nigdy.

Co do pedofilii w kościele i tym podobnych. Chwała tym co nagłaśniają podobne zjawiska, zamiast zamiatać pod dywan, bo to jedyny sposób na ich ukrócenie. A tak na marginesie to mainstream w Polsce obecnie to nie żaden onet i jemu podobni a akurat tvp;)
Gloinnen pisze:
21 sty 2019, 12:44
Kiedyś obecność matek z dziećmi w przestrzeni publicznej była czymś tak oczywistym jak to, że słońce świeci ptaki śpiewają. Dzieci brało się do kolejki, do tramwaju, na spacer do parku, na plażę, na lody do kawiarni, na uroczystości rodzinne, itp. Dziś posiadanie dzieci stało się symbolem patologii społecznej, obciachem, czymś nie do pomyślenia dla osoby „na poziomie”. Matki z dziećmi to „madki (od ang. mad – głupi, szalony) z gówniakami”, które powinny całkowicie wyalienować się z życia społecznego, aby nikogo nie drażnić, nie zakłócać spokoju, nie psuć estetyki krajobrazu, a może też nie obrażać wrażliwości i uczuć np. kobiet bezpłodnych, przeżywających życiową traumę, za każdym razem kiedy widzą wózek dziecięcy z jego gaworzącą zawartością. Dzieci na weselu? Nonsens, przecież nie komponują się z wymuskaną koncepcją wypasionej imprezy de luxe. Dzieci w parku? W kawiarni? Na plaży? Zgroza. W sklepie czy autobusie? A po kiego grzyba one z chałupy wyłażą? Niech siedzą na tyłku ze swoimi smarkaczami, albo niech przynajmniej smarkaczy zostawią, bo ja chcę w kolejce po ziemniaki kontemplować kawki na trawniku, a w autobusie bezstresowo poudzielać się na instagramie. A gnojki przecież biegają, krzyczą, śmieją się, bawią, nierzadko marudzą czy płaczą, podczas gdy my coraz bardziej przyzwyczajamy się do tego, że cały świat musi dostosować się do naszej potrzeby „chronienia siebie” i respektować naszą, psiakrew, nietykalną wrażliwość. Polecam poczytać sobie trochę o śnieżynkach społecznych, ale to temat na oddzielny felietonik.
A ten fragment to mnie szczerze mówiąc rozbawił. Nie wiem, może to jakaś warszawska specyfika. Ale tutaj gdzie mieszkam dzieciaki są wszędzie - w sklepach, lokalach, biurach, autobusach i pociągach i nie zauważyłem, żeby wywoływały jakieś negatywne emocje, a raczej wszyscy reagują przyjaźnie. Bo ludzie generalnie lubią jednak dzieciaki i przymykają oko na ich rozróby, choćby to obce dzieciaki były. Takie mam spostrzeżenia.

Pozdrawiam i życzę Autorce przyjaźniejszego spojrzenia także na polityczno/społecznych oponentów :)

Awatar użytkownika
bonkreta
Posty: 353
Rejestracja: 12 gru 2018, 20:07

Mowa nienawiści

#4 Post autor: bonkreta » 21 sty 2019, 15:46

Brawo, Glo! Brawo, brawo, brawo!
Obnażyłaś (w świetnym stylu) całe to zakłamanie, które jest obecne w naszym życiu społ. - politycznym.
"Mowa nienawiści" - to okreslenie jest nową jakośćią w naszej przestrzeni językowej, urodzoną przez propagandę, która tą "jakością" zaatakuje każdego, kto nie jest podatny na socjotechniki i na poprawnościowe "odmóżdżanie".

Nie tak całkiem dawno też coś napisałam w temacie socjotechniki, ale nie tak wyczerpująco i nie tak profesjonalnie jak Ty to zrobiłaś.
Dobrze, że nie wszyscy są zdolni wyłącznie do powtarzania haseł propagandy, że są osoby samodzielnie myślące.

Pozdrawiam
Nie chcę żyć w swoich dziełach, chcę żyć w moim apartamencie. - Woody Allen

falkon

Mowa nienawiści

#5 Post autor: falkon » 21 sty 2019, 19:48

Jakbym oglądał TYP i TYP-info.

Awatar użytkownika
lczerwosz
Posty: 8106
Rejestracja: 31 paź 2011, 22:51

Mowa nienawiści

#6 Post autor: lczerwosz » 21 sty 2019, 21:46

falkon pisze:
21 sty 2019, 19:48
Jakbym oglądał TYP i TYP-info.
To chyba nic złego w tym nie ma, że oglądasz. ;)

Awatar użytkownika
eka
Posty: 12219
Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59

Mowa nienawiści

#7 Post autor: eka » 22 sty 2019, 17:19

Ze zdumieniem obserwowałam zmiany w nastawieniu osadzonych do PiS-u po wygranej tej partii w wyborach do Sejmu. Owszem, minister sprawiedliwości dalej był/jest postrachem (tak jak w jego czasie opozycyjnym), ale swoista mowa nienawiści nowej władzy w stosunku do sędziów zadziałała jak ambrozja, jak uzasadnienie pretensji osadzonych wobec wyroków, jakie im wydano. Zły, skorumpowany sędzia łagodny dla bogatych/dla swoich i jakże niesprawiedliwy w osądzaniu wobec nich, obcych, nic nie znaczących płotek - częsta mantra.
Stereotyp prześladowczy - nic nowego. Zapewne bezwiednie wdrukowany w narrację walczącą z zastanym wymiarem sprawiedliwości. Ale zaowocował w możliwie najgorszy sposób, o czym mowa na wstępie artykułu.
Ostatnie wybory w zakładach karnych PiS przegrał, ciekawe jaki będzie miał wynik jesienią.

Awatar użytkownika
skaranie boskie
Site Admin
Posty: 14332
Rejestracja: 29 paź 2011, 00:50

Mowa nienawiści

#8 Post autor: skaranie boskie » 22 lut 2019, 21:39

Co do wartości literackiej - niewiele jest do powiedzenia. Felieton, jak felieton. Porusza tematy, przytacza przykłady - wszystko jest na swoim miejscu. Jeśli o merytorykę chodzi, wiele zastrzeżeń mam do wniesienia.
Tak sobie myślę, że nie napisałaś tego jedynie z chęci napisania czegokolwiek, libo dla spełnienia swoich ambicji literackich. Powiem więcej - myślę, że liczyłaś na dyskusję. Podejmę ją więc, by zarazem sprawić Ci przyjemność i wyrazić swoje - zdecydowanie odmienne - zdanie.
Gloinnen pisze:
21 sty 2019, 12:44
Deprecjonując w ten sposób kapłanów, podważa się ich wiarygodność, osłabia moc głoszonego przez nich przekazu.
A potrafisz coś więcej o tym rzekomym przekazie?
Gloinnen pisze:
21 sty 2019, 12:44
Wartości, na straży których stoi kompromitowany za pomocą erystyki i socjotechnik Kościół, również ulegają dewaluacji. Moralność? Etyka? Szacunek? Miłość bliźniego?
Pokaż mi choć jeden przykład wprowadzania tych wartości w czyn przez funkcjonariuszy organizacji, którą tu opisujesz. Ja przez dziesięciolecia obserwowania tychże nie dostrzegłem tego w ani jednym przypadku. Pedofilia zaś wśród kleru to fakt i to częsty.
Gloinnen pisze:
21 sty 2019, 12:44
przypomina społeczeństwu (aby przypadkiem nikomu z głowy nie wyleciało) o pedofilii w Kościele.
Zapewne lepiej byłoby o nich milczeć, jak w czasach największej prosperity KRK - za komuny.
Gloinnen pisze:
21 sty 2019, 12:44
Ciekawa jestem, co na to avaaz. Nie widziałam inicjatyw zmierzających do tego, aby ograniczyć nienawistną kampanię wobec katolików w Polsce
Chciałabyś wprząc avaaz w ukrywanie poczynań tej bandy degeneratów, którzy myślą, że wciąż są nietykalni? Tak się składa, że pedofilia w kościele katolickim to nie tylko polski problem. Niestety, nasze prawo nie pozwala puścić tej instytucji z torbami, nie przewiduje bowiem wysokich odszkodowań dla ofiar od niej. Szkoda, że akurat w tym jednym (wyłącznie w tym jednym, co też powinno wydawać się dziwnym) nie naśladujemy ślepo Stanów Zjednoczonych.
Gloinnen pisze:
21 sty 2019, 12:44
Czym był na przykład mord polityczny w Łodzi
W Łodzi miał miejsce atak szaleńca, który w braku możliwości wykonania zamachu na osobie zaplanowanej, zabił - w sposób klasyczny dla szaleńca - osobę, która znalazła się akurat pod ręką. W Gdańsku mieliśmy do czynienia z doskonale zaplanowanym i perfekcyjnie wykonanym przez wyszkolonego zabójcę zamachem, wcześniej zapowiedzianym we wspomnianym przez Ciebie "politycznym akcie zgonu". Oba przypadki są nie do porównania.
Co do zbiórki na zabójcę Kaczyńskiego - uważam, że to powinno być ze spektaklu usunięte, albo ścigane prawem, choć sam chętnie bym do takiej zbiórki coś dołożył, gdyby mogła być legalna. Dla dobra mojego kraju.
Gloinnen pisze:
21 sty 2019, 12:44
jakiś świr rzeczywiście zabije Kaczyńskiego, po wyjściu z Teatru Powszechnego,
O to możesz być spokojna. Takiej ochrony i tak dużej i tak drogiej), jaką ma Kaczyński, nie miał jeszcze żaden (szeregowy) poseł w całej historii polskiego parlamentaryzmu. Nawet znienawidzony przez społeczeństwo generał Jaruzelski, w czasie, gdy pełnił najwyższe stanowiska w PRL, chodził po ulicy w obstawie zaledwie jednego żołnierza. Żołnierza, który - towarzysząc mu - pełnił swoje obowiązki służbowe. I tenże Jaruzelski z pracy do domu zwykł był wracać piechotą. Ale gdzie tu porównywać - jakiś tam generał i Władca Pierścieni, Budowniczy Dwóch Wież...
Reasumując - podejmujesz jakoby walkę z tzw. mową nienawiści, jako argumentów dostarczając swoich pobożnych życzeń, zamiast faktów. Wiem, że zasada brzmi: jeśli fakty są przeciw nam, to tym gorzej dla faktów, jednak - jeśli chcesz zostać odczytana jako bezstronna krzewicielka miłości bliźniego - ich bardziej, niż życzeń powinnaś się trzymać. Tymczasem...
Pedofilia wśród kleru na niespotykaną gdzie indziej skalę - fakt
Szerzenie miłości bliźniego przez tychże - mit
Matki z dziećmi w miejscach ogólnie dostępnych - fakt
Nawoływanie do usunięcia ich stamtąd - mit, bądź przypadki hejtu
Zamach polityczny - w Gdańsku i poprzedzający go akt zgonu - fakty
Zamach polityczny w Łodzi - mit (to był atak szaleńca)
itd.

Jedyny fakt, który podałaś w felietonie, to karygodna zbiórka kasy w spektaklu "Klątwa", choć i to jest mocno naciągane, bo jednak to jest spektakl. Równie dobrze ktoś mógłby napisać powieść o zamachu na dowolnego żyjącego polityka, w której zamach poprzedzałaby taka zbiórka. Czy, gdyby chodziło np. o Tuska, również podniosłabyś larum?
A tak nawiasem mówiąc - obejrzałaś może "Klątwę"?
Kloszard to nie zawód...
To pasja, styl życia, realizacja marzeń z dzieciństwa.


_____________________________________________________________________________

E-mail
skaranieboskie@osme-pietro.pl

Awatar użytkownika
bonkreta
Posty: 353
Rejestracja: 12 gru 2018, 20:07

Mowa nienawiści

#9 Post autor: bonkreta » 22 lut 2019, 21:58

skaranie boskie pisze:
22 lut 2019, 21:39
Pokaż mi choć jeden przykład wprowadzania tych wartości w czyn. Ja przez dziesięciolecia obserwowania tychże nie dostrzegłem tego w ani jednym przypadku.
Skaranie, to Twój ogląd.
Ja jestem przypadkiem, z którym nie spotkałeś się.
Żyję dzięki księdzu. Miałam ok. 2 lata, gdy w stanie ciężkiej astmy lekarze zawyrokowali, że nie da się mnie uratować (atrofie były już na poziomie tkankowym; jestem w posiadaniu starych kart informacyjnych). Podobno umierałam. Powiedzieli rodzicom, że mogą mnie zabrać na własne żądanie do domu, jeśli nie chcą, abym w szpitalu...
Zbiegło się to z kolędą. Ksiądz uruchomił natychmiast swój kontakt z porządną kliniką dziecięcą. Efekt - zawdzięczam życie księdzu, obcemu człowiekowi. Jego nazwisko zapamiętam do końca życia, albo do końca władz umysłowych - ksiądz Sakowicz.

Takie wtrącenie, by nie wrzucać wszystkich do jednego wora.
Nie chcę żyć w swoich dziełach, chcę żyć w moim apartamencie. - Woody Allen

Awatar użytkownika
skaranie boskie
Site Admin
Posty: 14332
Rejestracja: 29 paź 2011, 00:50

Mowa nienawiści

#10 Post autor: skaranie boskie » 22 lut 2019, 22:06

Jedna jaskółka to jeszcze nie wiosna.
Klecha mógł prywatnie być człowiekiem, co nie zmienia faktu, że instytucja nigdy nie próbowała nawet wcielać w czyn głoszonych przez siebie haseł.
Zresztą w tym przypadku pan ksiądz nie działał do końca bezinteresownie. Po wyzdrowieniu poszłaś przecież do komunii, bierzmowania, ślubu... Policzyłaś profity? Dość spore, jak za jeden kontakt z kliniką.
Kloszard to nie zawód...
To pasja, styl życia, realizacja marzeń z dzieciństwa.


_____________________________________________________________________________

E-mail
skaranieboskie@osme-pietro.pl

ODPOWIEDZ

Wróć do „DOKUMENT I PUBLICYSTYKA”