Cienie tną pokój na pół z precyzją gilotyny.
Siedzę na betonowej podłodze, plecami oparta o szorstką ścianę.
Patrzę, jak przez szczelinę w oknach deszcz powoli zmywa resztki dnia.
Tam, na zewnątrz, dawno już dogasło południe. Tutaj nie ma żadnego horyzontu.
Delikatnie stawiam tropy obok twoich run wrytych głęboko.
Prawie nie pozostawiają śladu. Rozmazują kanciaste kontury moich nieprzewinień i okrąglutkie twoich niewspółwinień.
Jest tylko ta noc.
Wpadam w nią bez słowa. Ty – uciekasz w pustkę zamilczenia.
Znasz ten schemat na pamięć. Podchodzisz bliżej – z ramion budujesz zaporę.
Ciasno mi.
Jesteśmy jak dwa organizmy uzależnione od własnego tężejącego mroku.
Zamknięci w bezskutecznie naciskanej czasoprzestrzeni.
Palce błądzą po blacie.
Szorstkie drewno ustępuje pod dotykiem i czuję zimną, gładką taflę szkła.
Jeden ruch ręki – nagły, bezwzględny impuls.
Szkło uderza o betonową posadzkę. Dźwięk rozrywa ciszę.
Naczynie pęka, a jego fragmenty z ostrym trzaskiem rozbiegają się po kątach, uderzając o listwy przypodłogowe.
Kilka z nich zatrzymuje się w zimnym pasie światła.
Błyszczą na szarym betonie jak zamarznięte krople.
Skrzą się – może to iskry?
Schylam się.
Moje palce dotykają najostrzejszego elementu. Przez moment czuję pod skórą pulsujące tętno, twardy opór i wzrastający fizyczny chłód.
To małe, szklane zadry, a w naszych ciałach tkwią prawie bliźniacze drzazgi, nawarstwiane kontrolowaną obojętnością.
Wżerają się w duszę. Uwierają.
A gdybym je wyjęła, ułożyła w stosik i podpaliła... zdołałabym nas ogrzać?
Jak podpalić szkło? Stopi się, ale nie roztopi naszego zosobnienia. Nie da nam ciepła.
I czy ten przezroczysty ogień wyzwoliłby w tobie krzyk?
Patrzysz na moje zakrwawione dłonie bez słowa, bez mrugnięcia oka.
W twoich źrenicach nie ma ognia.
Pamięć więzi nas bez wyjścia, karmiąc się tym, co dawno umarło.
Czuję, jak w moich piersiach coś gwałtownie tężeje.
To moje serce. Właśnie składa rezygnację. Odmawia dalszej eksploatacji.
To była umowa na czas ograniczony. Kończę z biciem.
Zwracam zużyte narzędzia: krew, tętno, resztki ciepła.
Lokal jest pusty. Klucz zostawiam w zamku.
W oknach gaśnie ostatni blask.
Ciemność gęstnieje w przewodach, impulsy gasną pod skórą.
Jest tak, jakbyś zaprowadził mnie tam, gdzie tygrysy przychodzą umierać.
Nasz serwer wygasł. Świt i tak niczego nie zmieni.
Został tylko czysty chłód.
-
- Nasze rekomendacje
-
-
Są rzeczy, o których wiemy, że je wiemy. Są rzeczy, o których wiemy, że ich nie wiemy. Ale są też rzeczy, o których nie wiemy, że ich nie wiemy.
Donald Rumsfeld
UWAGA!
JEŻELI JESTEŚ ZAREJESTROWANYM UŻYTKOWNIKIEM I MASZ PROBLEM Z LOGOWANIEM, NAPISZ NAM O TYM W MAILU.
admin@osme-pietro.pl
PODAJĄC W TYTULE "PROBLEM Z LOGOWANIEM"
-
- Słup ogłoszeniowy
-
-
Nasza Użytkowniczka Baska.S94 wydała swoją długo zapowiadaną powieść pt. "Echo obcych wspomnień".
15 maja w Bibliotece Publicznej w niewielkiej miejscowości Boleszkowice w zachodniopomorskim odbędzie się jej pierwsza prezentacja połączona z wieczorem autorskim.
Wszystkich chętnych serdecznie zapraszamy. Więcej informacji, w tym o możliwości zakupu książki znajdziecie tutaj.
PYTANIE DO WSZYSTKICH.
CZY KTOŚ MA POMYSŁ NA SENTENCJĘ MIESIĄCA?
Więcej informacji
JAK SIĘ PORUSZAĆ POMIĘDZY FORAMI? O tym dowiesz się stąd.
Czysty chłód
- Lucile
- Posty: 5052
- Rejestracja: 23 wrz 2014, 00:12
- Płeć: