• Nasze rekomendacje
  •  
    UWAGA!
    JEŻELI JESTEŚ ZAREJESTROWANYM UŻYTKOWNIKIEM I MASZ PROBLEM Z LOGOWANIEM, NAPISZ NAM O TYM W MAILU.
    admin@osme-pietro.pl
    PODAJĄC W TYTULE "PROBLEM Z LOGOWANIEM"
     
  • Słup ogłoszeniowy
  •  
    "Wszyscy, którzy zachowali ojczyznę, wspierali ją, pomnażali, mają wyznaczone w niebie określone miejsce, gdzie szczęśliwi rozkoszują się życiem wiecznym".
    Cicero "De re publica"



    JAK SIĘ PORUSZAĆ POMIĘDZY FORAMI? O tym dowiesz się stąd.
     

Trzeciego dnia nie wydarzy się nic. I przyjdzie czwarty

Na pograniczu prozy i wiersza
ODPOWIEDZ
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
biegnąca po fali
Posty: 2585
Rejestracja: 08 kwie 2016, 18:24

Trzeciego dnia nie wydarzy się nic. I przyjdzie czwarty

#1 Post autor: biegnąca po fali » 20 kwie 2022, 00:08

- Jeden, dwa, trzy... osiem, dziewięć... - Dasza głośno liczy przelatujące nad głową samoloty. Tną niebo na nierówne plastry. - To niesprawiedliwe! - mówi Dasza kiedy tata wygania ją do piwnicy, a sam zostaje na górze. Tam na dole trwa nigdy niekończąca się noc. Nie pozwala zapiać kogutom, nie obowiązują jej pory roku, tym bardziej dni tygodnia. O godzinach przypomina zaś głód, a rozedrgane płomienie świec potęgują wrażenie tłoku, wyciągając nieodkryte jeszcze cienie zza pochylonych pleców i innych krzywizn jak chociażby ręka zgięta w łokciu czy przyniesiony ze dworu kociołek z kaszą.

Dasza rzadko wychodzi z piwnicy. Nie wolno jej, ale widziała i wie, że pod każdym rozciągniętym na ulicy kocem ktoś śpi i nie można go dobudzić. Myślała, że może to przez te skrępowane na plecach ręce i nawet chciała je rozwiązać, ale supły były solidnie zaciągnięte i ani drgnęły pod jej drobnymi palcami. Do tego mama na nią nakrzyczała, wskazują głową na niebo po którym znowu sunęły srebrne ostrza, a przecież to nie wina Daszy. Dasza nie dotyka noża, ale gdyby już to zrobiła, to przecież pocięłaby niebo tak żeby starczyło plastrów na wszystkie rany. Te w ziemi i te w ścianach przez które wdziera się do pomieszczeń kwietniowy chłód.

Dasza siedzi grzecznie na swoim miejscu. Na lewo od wejścia i zaraz koło mamy. Ziemia dudni i drży. Ktoś płacze, a babcia bez przerwy powtarza, że przyszedł koniec świata. Dziewczynka rezolutnie stwierdza, że nikogo obcego ani w piwnicy ani na podwórku dziś nie widziała i z dziecięcym uporem dopytuje o przybysza, ale jakoś nikt nie odpowiada. Sasza by odpowiedział. On wszystko wie i zna dużo słów, które na pewno coś znaczą, ale jeszcze nie dla Daszy. Tyle, że Saszka gdzieś przepadł i nie można się go dowołać, do tego ciocia Luba zdjęła z podłogi najlepszy dywan i zakopała go za domem. Miejsce oznaczyła drewnianym krzyżykiem i teraz chodzi tam płakać co jest zupełnie bez sensu, bo skoro był dla niej taki ważny, to po co go tam schowała i czemu nie może wyjąć z powrotem? Sasza by jej przecież pomógł. Wytłumaczył co i jak. Tylko gdzie on jest?

Dasza zasypia i śni się jej burza od której w piwnicy robi się jasno i ciepło. Ucieszona klaszcze w dłonie, bo nogi ma dziś zbyt ciężkie żeby skakać z radości. Z rozjarzonej plamy wychodzi Saszka. Składa się właściwie wyłącznie z głowy. Reszta to nieskładna plątanina rur, blach, kabli i szmat z której na pierwszy plan wybijają się wyrwa w klatce piersiowej, nieudolnie zakryta ciocinym dywanem, przewieszony przez wystającą kość karabin i plasterek nieba skwierczący w tym nagłym upale niczym słonina na patelni w kuchni dwupokojowego mieszkania we Lwowie. Dasza czuje jak topnieje w niej strach i głód, jak rozpływa się ból przychodzący od stóp, których nie potrafi znaleźć. Saszki też jest coraz mniej. Jego mowa staje się niewyraźna. Nienaturalnie rozciąga słowa, a sylaby skapują z jego ust jak wosk ze świecy. Prosto na nieistniejący już blat dawno skreślonego stołu. W nicość z której przychodzi się tu tylko na chwilę by zaraz zniknąć. Na zawsze. Pod ruinami własnych ciał. Duszami domów spalonych żywcem.
i przeszłość
dopóki widać ślady

AS...


za zamknięciem powiek wolność
o której nie umiem myśleć

witka

Awatar użytkownika
Lucile
Posty: 4878
Rejestracja: 23 wrz 2014, 00:12
Płeć:

Trzeciego dnia nie wydarzy się nic. I przyjdzie czwarty

#2 Post autor: Lucile » 20 kwie 2022, 11:34

Przejmujący obraz wojny w Ukrainie widzianej oczyma dziecka.
Najbardziej tragiczne jest, że Twój tekst nie stanowi tylko (dobrze poprowadzoną) kreacją artystyczną. Niestety!
Kto wie, ile takich Dasz codziennie przeżywa taki, lub podobny koszmar, a ile zostaje zamordowanych przez ruską hordę, która dostała pozwolenie z Kremla na wszelkiej maści bestialstwa i unicestwienie sąsiedniego narodu.

Jeśli te zbrodnie ujdą im „na sucho”… to kto następny?
Non quivis, qui vestem gestat tigridis, audax


lucile@osme-pietro.pl

Awatar użytkownika
eka
Posty: 18495
Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59

Trzeciego dnia nie wydarzy się nic. I przyjdzie czwarty

#3 Post autor: eka » 22 kwie 2022, 17:16

biegnąca po fali pisze:
20 kwie 2022, 00:08
- Jeden, dwa, trzy... osiem, dziewięć... - Dasza głośno liczy przelatujące nad głową samoloty. Tną niebo na nierówne plastry. - To niesprawiedliwe! - mówi Dasza kiedy tata wygania ją do piwnicy, a sam zostaje na górze. Tam na dole trwa nigdy niekończąca się noc. Nie pozwala zapiać kogutom, nie obowiązują jej pory roku, tym bardziej dni tygodnia. O godzinach przypomina zaś głód, a rozedrgane płomienie świec potęgują wrażenie tłoku, wyciągając nieodkryte jeszcze cienie zza pochylonych pleców i innych krzywizn jak chociażby ręka zgięta w łokciu czy przyniesiony ze dworu kociołek z kaszą.
Dwugłos. Nieświadoma roli samolotów Dasza i poeta narrator.
O mnożeniu się cieni... znakomity kawałek.
biegnąca po fali pisze:
20 kwie 2022, 00:08
Dasza rzadko wychodzi z piwnicy. Nie wolno jej, ale widziała i wie, że pod każdym rozciągniętym na ulicy kocem ktoś śpi i nie można go dobudzić. Myślała, że może to przez te skrępowane na plecach ręce i nawet chciała je rozwiązać, ale supły były solidnie zaciągnięte i ani drgnęły pod jej drobnymi palcami. Do tego mama na nią nakrzyczała, wskazują głową na niebo po którym znowu sunęły srebrne ostrza, a przecież to nie wina Daszy. Dasza nie dotyka noża, ale gdyby już to zrobiła, to przecież pocięłaby niebo tak żeby starczyło plastrów na wszystkie rany. Te w ziemi i te w ścianach przez które wdziera się do pomieszczeń kwietniowy chłód.
(wskazując)
Hm. Proza poetycka może sobie pozwolić na wiele, nawet w opisie mega realnej rzeczywistości. Mamy tu fragment (z niebem pociętym na plastry) świadczącym o niezwykłej wyobraźni dziewczynki, i oczywiście o wszechwiedzy narratorskiej. A i również jest wskazówka o wieku dziecka.
Umiejętność rozpoznawania śmierci kształtuje się w okolicy trzech lat, rozumienie nieodwracalności śmierci to mniej więcej okres 6-9 lat. Dasza jest malutka, a poza tym chroniona przez bliskich (ludzie na ulicy śpią) pozostaje w magicznej, bezpiecznej strefie dla swojej psychiki.
Co prawda, gwoli realizmu, opuściłabym chyba sceny z dotykaniem martwych ciał i próbą rozwiązywania więzów.
Byłaby tak niedopilnowana? Hm, no ale mogłoby się i tak zdarzyć.
biegnąca po fali pisze:
20 kwie 2022, 00:08
Dasza siedzi grzecznie na swoim miejscu. Na lewo od wejścia i zaraz koło mamy. Ziemia dudni i drży. Ktoś płacze, a babcia bez przerwy powtarza, że przyszedł koniec świata. Dziewczynka rezolutnie stwierdza, że nikogo obcego ani w piwnicy ani na podwórku dziś nie widziała i z dziecięcym uporem dopytuje o przybysza, ale jakoś nikt nie odpowiada. Sasza by odpowiedział. On wszystko wie i zna dużo słów, które na pewno coś znaczą, ale jeszcze nie dla Daszy. Tyle, że Saszka gdzieś przepadł i nie można się go dowołać, do tego ciocia Luba zdjęła z podłogi najlepszy dywan i zakopała go za domem. Miejsce oznaczyła drewnianym krzyżykiem i teraz chodzi tam płakać co jest zupełnie bez sensu, bo skoro był dla niej taki ważny, to po co go tam schowała i czemu nie może wyjąć z powrotem? Sasza by jej przecież pomógł. Wytłumaczył co i jak. Tylko gdzie on jest?
Ten fragment najbardziej mnie chwycił. Mimo swojej grozy (śmierć Saszy) nawet ujął odrobinką ciepła, humoru w uosobieniu końca świata : )
Zdecydowanie Dasza jest malutka. Trzylatka? Krzyże wetknięte w ziemię, dzieciom odwiedzającym cmentarze będą kojarzyć się z potencjalną mogiłą.
biegnąca po fali pisze:
20 kwie 2022, 00:08
Dasza zasypia i śni się jej burza od której w piwnicy robi się jasno i ciepło. Ucieszona klaszcze w dłonie, bo nogi ma dziś zbyt ciężkie żeby skakać z radości. Z rozjarzonej plamy wychodzi Saszka. Składa się właściwie wyłącznie z głowy. Reszta to nieskładna plątanina rur, blach, kabli i szmat z której na pierwszy plan wybijają się wyrwa w klatce piersiowej, nieudolnie zakryta ciocinym dywanem, przewieszony przez wystającą kość karabin i plasterek nieba skwierczący w tym nagłym upale niczym słonina na patelni w kuchni dwupokojowego mieszkania we Lwowie. Dasza czuje jak topnieje w niej strach i głód, jak rozpływa się ból przychodzący od stóp, których nie potrafi znaleźć. Saszki też jest coraz mniej. Jego mowa staje się niewyraźna. Nienaturalnie rozciąga słowa, a sylaby skapują z jego ust jak wosk ze świecy. Prosto na nieistniejący już blat dawno skreślonego stołu. W nicość z której przychodzi się tu tylko na chwilę by zaraz zniknąć. Na zawsze. Pod ruinami własnych ciał. Duszami domów spalonych żywcem.
Wiesz, Ewa, Ty chyba pisząc o śmierci Daszeńki, sama chciałaś się schować się w jej sen. Sen dziecka do końca nieświadomego czyjejś i w końcu swojej śmierci.
Bo jak to ogarnąć...
Szacun.
Bardzo dobre pisanie.

Awatar użytkownika
lczerwosz
Posty: 9449
Rejestracja: 31 paź 2011, 22:51

Trzeciego dnia nie wydarzy się nic. I przyjdzie czwarty

#4 Post autor: lczerwosz » 24 kwie 2022, 18:43

Nie umiem tego spokojnie skomentować. Czy to jest nadrealizm. Gdzie widać więcej, niż można zobaczyć. Nie chodzi o epatowanie okropnymi szczegółami. Tu przecież ledwie domysły są pokazane. Dasza jeszcze nie wie.
:kwiat:

Awatar użytkownika
biegnąca po fali
Posty: 2585
Rejestracja: 08 kwie 2016, 18:24

Trzeciego dnia nie wydarzy się nic. I przyjdzie czwarty

#5 Post autor: biegnąca po fali » 26 kwie 2022, 15:56

Lucile, eko, Iczerwosz... W takim świecie przyszło nam żyć. Cieszy mnie jedno, to że nikogo nie sprowadziłam na ten padół łez, który z każdym dniem coraz bardziej chyli się ku upadkowi. Sam się nie chyli. To ludzie ciągną go w dół.

Dziękuję za poczytanie. Temat nie do ogarnięcia. Można tylko rozpisać emocje. To chyba dobry sposób, kiedy jest się już poza tym etapem, który chroni Daszę przed okrutną prawdą.
i przeszłość
dopóki widać ślady

AS...


za zamknięciem powiek wolność
o której nie umiem myśleć

witka

Awatar użytkownika
eka
Posty: 18495
Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59

Trzeciego dnia nie wydarzy się nic. I przyjdzie czwarty

#6 Post autor: eka » 26 kwie 2022, 16:53

Gorzki komentarz... ale prawdziwy.

:rosa:

ODPOWIEDZ

Wróć do „PROZA POETYCKA”