• Nasze rekomendacje
  •  
    CO WARTO PRZECZYTAĆ W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI?
    Nasi recenzenci polecają...

    UWAGA!
    JEŻELI JESTEŚ ZAREJESTROWANYM UŻYTKOWNIKIEM I NADAL MASZ PROBLEM Z LOGOWANIEM DO PORTALU, NAPISZ NAM O TYM W MAILU.
    [email protected] (adres już działa)
    PODAJĄC W TYTULE "PROBLEM Z LOGOWANIEM"
     

Rechot

Komedia, tragedia, nawet burleska i opera mydlana - wszystko, co można przenieść na scenę

Moderatorzy: eka, Lucile

ODPOWIEDZ
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
eka
Posty: 11129
Rejestracja: ndz mar 30, 2014 10:59 am

Rechot

#1 Post autor: eka » sob paź 06, 2018 7:20 pm

(ascetycznie urządzony pokój, przy oknie mężczyzna wąchając dorodną pelargonię, ukradkiem wybiera numer w telefonie, po czym odwraca się do kobiety)

On: I wtedy już zawsze będę przy tobie.
Ona: Aha. (skręca się ze śmiechu)
On: Kotku, dłużej nie mogę być twoim konkubentem, partnerem, przyjacielem...
Ona: Ani kochankiem.
On: Właśnie. Jeśli mam się do ciebie wprowadzić, to wyłącznie jako mąż. Kochamy się, więc koniec z prowizorką. A partnerką, pamiętasz? Był taki film kręcony w kenijskim rezerwacie, lektor nazwał partnerką samicę kopulującą z gorylem...
Ona: Prowokacja, tak? Czy sfiksowałeś? Jakby nie było, na żaden ślub się nie piszę.
On: Cudownie będziesz wyglądać w koronkowej, białej sukni. Nie odmawiaj.
Ona: Możesz poważnie potraktować moje pytania? Czemu nagle zachciało ci się kapelana? Źle nam jest?
On: A nie cierpiałaś? Twój przyszły mąż, czyli ja, już nigdy cię nie zdradzi.
Ona: Szkoda wielka.
On: Co?
Ona: Dwa razy w ciągu tych pięciu lat wracałeś skruszony. Do mnie, a nie do aktu ślubu walającego się w szufladzie.
On: Aleś ty pokręcona, wiesz ile kobiet, zamieniłoby się z tobą?
Ona: (otwiera drzwi) Idź i sprawdź.
On: (zamyka) Nie przeginaj.
Ona: Moim mężem nie zostaniesz.
On: Więc koniec z nami.

(chwila ciszy)

On: Poznałaś kogoś, tak?
Ona: Zaczynasz swoje rutynowe śledztwo? Głupio, jak zwykle.
On: Racja, jutro przyjdę ogolony na łyso.
Ona: Jutra chyba nie przewidujemy, lecz bez przesady z wizerunkowym umartwianiem. Hm... nie pozbawiaj się tak pracowicie rozwichrzonej fryzury. (uśmiecha się)
On: Lubisz ją, lubisz, wiem kotku, ale muszę, bo to honorowa powinność, efekt małego spisku. Dzisiaj założyłem się w pracy, że wyjdziesz za mnie jeszcze przed końcem jesieni. Co tam włosy, do urlopu odrosną. Nie martw się. Przepraszam, mogę? (wyjmuje smartfon z kieszeni) Chłopaki, spadam do fryzjera, wygraliście. (słychać rechot podsłuchujących kolegów)
Ona: Założyłeś się?!
On: Auć! (przykłada dłoń do piekącego policzka)
Ona: Oddaj klucze, gówniarzu.
On: (wręcza i cedzi) Bałem się, że pękniesz i będziesz chciała zostać moją żoną.
Ona: Pięknie, kolejny egzamin u ciebie zaliczony na pięć, i... ostatni.
On: Ostatni? (uśmiecha się i przytula ją) Czyżby? Wystarczy spojrzeć, te błękitne oczy nie potrafią kłamać.
Ona: Masz rację. (oblizując górną wargę, wbija mu klucz w oko)
On: Jezu! Kretynko, nienormalna jesteś, dzwoń po karetkę!
Ona: (podając upuszczony telefon) Proś kumpli.

(on rzuca polską wersją putany i wybiega; ona staje tyłem do widowni, płacze)

Kurtyna

Awatar użytkownika
refluks
Posty: 811
Rejestracja: ndz lut 28, 2016 11:49 am

Rechot

#2 Post autor: refluks » sob paź 13, 2018 11:57 pm

eka pisze:
sob paź 06, 2018 7:20 pm
Kurtyna
To teraz obejrzyj fragment o wołowych łączkach w dwóch interpretacjach.
Nie muszę pisać, która interpretacja kojarzy mi się ze twoim tworem.

https://www.youtube.com/watch?v=gySCBDB1J5s

https://www.youtube.com/watch?v=JISGTZ2de90

Awatar użytkownika
Lucile
Posty: 2847
Rejestracja: wt wrz 23, 2014 12:12 am
Płeć:

Rechot

#3 Post autor: Lucile » ndz paź 14, 2018 1:50 pm

O ile dobrze pamiętam, to tekst na ostatni CTM, w którym zadaniem było napisanie krótkiej scenki dramatycznej z użyciem wskazanych słów. I ponownie, o ile pamiętam, niewiele utworów stanęło w szranki, a jeszcze mniej osób zechciało wziąć udział w głosowaniu. Wiem, niestety, forma dramatyczna jest wymagająca, zmuszająca do samodyscypliny, ale przecież jesteśmy tu po, by się wzajemnie uczyć oraz doskonalić swój warsztat. Tak przynajmniej ja to odbieram. A szkoda, bo CTM były dobrą zabawą, a także, jak już wspomniałam niezłym ćwiczeniem w samodyscyplinie. Niestety, umarły na uwiąd, a może tylko są w letargu? Zobaczymy, chociaż ja – z żalem – nie rokuję im dobrze. Zresztą, co też stwierdzam z wielkim smutkiem, po poważnej, prawie sprzed roku awarii, portal nie odzyskał (może tylko jeszcze?) swojego dynamizmu.
Ewo, przepraszam za ten przydługi wstęp i proszę nie traktuj go jak jakiś celowy offtop.
Więc - już bez dalszej zwłoki – ad rem.

Twój tekst, Refluksa, przywiodł do „Oświadczyn” Gogola ze znakomitą rolą Fijewskiego i brawurowo dotrzymującej mu kroku Barańskiej w scence sporu o wołowe łączki. W skrócie chodzi o to, czyja racja jest lepsza, i każda ze stron jest święcie przekonana, że, oczywiście, ta „mojsza”, a nawet, jeżeli nie do końca w to wierzy , to i tak „mojsza” musi być na wierzchu. Koniec, kropka.
Mnie oczywiście skierował, jakżeby inaczej, w inną dziedzinę sztuki – malarstwo. Przypomniałam sobie, że w muzealnych magazynach, wśród przechowywanych tam obrazów, jest i taki, który mógłby stanowić znakomitą ilustrację Twojej, Ewo, scenki. Chodzi mi o mało znany, albo raczej w ogóle nieznany - bowiem o ile wiem, nie brał udziału w żadnych wystawach – obraz jeszcze nieustalonego autorstwa z końca XVII wieku, malowany temperą na desce (odnajdujemy w nim wpływy malarstwa niderlandzkiego) zatytułowany: „Zaloty”.
Scena przedstawia parę: kobietę i mężczyznę. To bardzo teatralne, wystylizowane malowidło. Na pierwszy plan wysuwa się postać kobiety z twarzą skierowaną wprost na widza, w lekkim półobrocie. Jakby nawiązywała z nim kontakt. Postać mężczyzny jest w tle, także w charakterystycznym półobrocie, jednak to on jest tu „prowodyrem i agresorem”, bowiem jakoś tak władczo, lubieżnie i z samozadowoleniem (co tam zdanie białogłowy – jest tylko przedmiotem, „fantem”) zaciska dłoń na nagiej piersi kobiety. Obejmuje ją całą, może nawet do bólu. To dla niej za dużo. Odwróciła twarz i w jej oczach rodzi się pytanie (szuka poparcia w patrzących), czy mam adekwatnie zareagować? Przelotny uśmieszek w kącikach ust oraz zapalająca się iskierka w prawym oku, wyraźnie mówi, że już zdecydowała, wie, co zrobi; da odpowiedni odpór, może nawet tak zdecydowany, jak w Twojej scence.
Pozwoliłam sobie na taką przewrotną interpretację oraz porównanie tych dwóch dzieł (Twojego oraz obrazu, niektórzy przypisują jego autorstwo Simonowi de Vos (1603 – 1676), chociaż prawdziwi, poważni historycy sztuki twierdzą – odnośnie tego obrazu – coś całkiem innego. A mianowicie, widzą w nim nawiązanie do obrazu Rembrandta „Wesoła para - autoportret z Saskią” (Saskia, była żoną malarza, wielokrotnie portretowaną), czyli całkowicie inny pogodny, miłosny, pełen czułości wydźwięk.
Ja, jednak wolę moją – chociażby całkowicie mylną – interpretację, tym bardziej, że w tym kształcie, przylega – jak ulał – do Twojej scenki.
Jest jeszcze jeden obraz, który pasowałby (po równie przewrotnej interpretacji) do opisanej przez Ciebie sceny; mam tu na myśli „Odwiedziny”, przypisywane Janowi van Gool`owi (1685 – 1763), albo Casparowi Netscher`owi (1639 – 1684), jednak zdecydowanie bliższy i bardziej adekwatny wydaje mi się ten pierwszy, wyżej opisany.

No, to się nagadałam.
Pozdrawiam
L
Non quivis, qui vestem gestat tigridis, audax


[email protected]

Awatar użytkownika
eka
Posty: 11129
Rejestracja: ndz mar 30, 2014 10:59 am

Rechot

#4 Post autor: eka » ndz paź 14, 2018 7:13 pm

Naprawdę ogrom myśli wywołały Wasze komentarze.
Warto było czekać.
Bardzo jestem usatysfakcjonowana.
Lucile, Refluksie - serdecznie dziękuję.

ODPOWIEDZ

Wróć do „UTWORY DRAMATYCZNE”