• Nasze rekomendacje
  •  
    motto dnia:
    Nawet źródłom doskwiera pragnienie
    (Marek Tulliusz Cyceron)


    CO WARTO PRZECZYTAĆ W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI?

    Dziś polecamy pierwszy odcinek dramatu Ryszarda Szilera pt.: Bal
    i są już następne...





    UWAGA!
    JEŻELI JESTEŚ ZAREJESTROWANYM UŻYTKOWNIKIEM I MASZ PROBLEM Z LOGOWANIEM, NAPISZ NAM O TYM W MAILU.
    [email protected]
    PODAJĄC W TYTULE "PROBLEM Z LOGOWANIEM"
     

Literacki Nobel - Louise Glück

Recenzje utworów wyróżnionych w comiesięcznych rekomendacjach Recenzentów i Użytkowników
ODPOWIEDZ
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
eka
Posty: 12728
Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59

Literacki Nobel - Louise Glück

#1 Post autor: eka » 08 paź 2020, 21:43

Glück jest autorką utytułowaną, laureatką wielu nagród, m.in. Pulizera, Bollingen Prize, Wallace Stevens Award, National Book Award czy złotym medalem Amerykańskiej Akademii Sztuki i Literatury. W 2012 roku została wybrana do funkcji amerykańskiej Poetki Laureatki. Doceniona przez krytyków i będąca ważną postacią amerykańskiej sceny literackiej, Glück jest zarazem autorką poczytną i popularną, mającą szerokie grono czytelników.

Jej wiersze mówią o sprawach dotyczących wszystkich i każdego, takich jak utrata, śmierć, miłość, samotność, odczuwanie własnego istnienia w świecie (to z pewnością owa „uniwersalność”, wspomniana w komunikacie sekretarza Akademii Szwedzkiej), posługując się przy tym zasadniczo prostym językiem, który nie zostaje w jej wierszach poddany eksperymentalnym przekształceniom. Język ten jednak podlega precyzyjnej dyscyplinie poetyckiej – dyskretnej, nienachalnej i niezaburzającej zwyczajnego toku wypowiadanych fraz, ale wyraziście organizującej ich materię. W jej wierszach brzmi rytm dobitnej frazy, która składnię zwykłych zdań podbija inkantacją. Pisząc o poezji Glück Helen Vendler podkreśla wyróżniający ją szczególny ton („hierarchiczny i nieziemski”), dzięki któremu zwykłe stwierdzenia zbliżają się do tonu duchowego proroctwa, jaki „niewiele kobiet ma odwagę przyjąć”.

W swojej twórczości Glück sięga często po motywy mityczne, szukając w nich matryc czy wzorców dla zapisu ludzkiego doświadczenia, ale nie prostych odpowiedzi na odwieczne pytania. W słynnym wierszu „The Triumph of Achilles”, tytułowy „prawie bóg” rozpacza w swoim namiocie po śmierci Patroklosa, a bogowie widzą, że już jest martwy, jest ofiarą „tej cząstki, która kocha, / tej która jest śmiertelna”.

Poezja Luise Glück wyrasta z tradycji wyznania, ale jej wiersze są najdalsze od emocjonalnego roznegliżowania czy tak zwanej „szczerości”, jaką można by kojarzyć z tym terminem. Choć, jak napisała jedna z krytyczek, siłą tej twórczości jest jej absolutne skupienie na sobie, i to w sensie dosłownym, bo „słowa jej wierszy jakby wydobywają się z samego sedna jej samej”, to poezja Glück jest pozbawiona ozdobników, oszczędna, skrajnie niesentymentalna i niemal bezlitosna, a przez to niezwykle intensywna i ciemna w tonie. Słychać w niej nie tylko mocny zapis doświadczenia, ale i powagę intelektualnego namysłu nad życiem, który nie może prowadzić do łatwych pocieszeń, choć nie brak w nim zachwytu.

Po polsku trzy wiersze Louise Glück mamy w antologii „Dzikie brzoskwinie”, w przekładzie Julii Hartwig – i to chyba wszystko. Poezja Hartwig dzieli, jak mi się zdaje, z twórczością Glück zarówno typ wrażliwości, jak ton pozbawiony sztuczności i pozy. Wybrane przez polską poetkę do antologii wiersze wypowiadane są wyraźnym kobiecym głosem, mówią o niemal stereotypowych kobiecych doświadczeniach. W rozgrywających kobiecą tożsamość wierszach Glück rzecz jest jednak znacznie bardziej skomplikowana. Ale by się o tym przekonać (po polsku), trzeba będzie zaczekać.

To dziwne, że na temat tej autorki tak niewiele u nas wiadomo i że nie ma przekładów, bo przecież liczni poeci jej pokolenia, wyrastający z podobnych modernistycznych źródeł i przy wszystkich różnicach, proponujący w pewnym sensie zbliżony ton, doczekało się u nas tomików lub przynajmniej przyzwoitej reprezentacji w czasopismach i festiwalowych almanachach: Robert Hass, Robert Pinsky, Edward Hirsch, Rosanna Warren, Anne Carson. Pewnie teraz się to zmieni, i bardzo dobrze.

Magda Heydel - Tygodnik Powszechny

________________________-
Wiersze Noblistki:

Saints

In our family, there were two saints,
my aunt and my grandmother.
But their lives were different.

My grandmother's was tranquil, even at the end.
She was like a person walking in calm water;
for some reason
the sea couldn't bring itself to hurt her.
When my aunt took the same path,
the waves broke over her, they attacked her,
which is how the Fates respond
to a true spiritual nature.

My grandmother was cautious, conservative:
that's why she escaped suffering.
My aunt's escaped nothing;
each time the sea retreats, someone she loves is taken away.

Still she won't experience
the sea as evil. To her, it is what it is:
where it touches land, it must turn to violence.

Swieci

Mieliśmy dwóch świętych w naszej rodzinie,
moją ciotkę i moją babcię.
Dwie różne historie życia.

Moja babcia była spokojna, do samego końca.
Jak człowiek na plaży, który brodzi w płytkiej wodzie
i z jakiś powodów
morze nie ma odwagi go skrzywdzić.
Kiedy moja ciotka przychodziła nad brzeg,
morze szalało, rzucając w nią ogromne fale,
pewnie tak Fatum traktuje
czysto duchową naturę.

Moja babcia była zachowawcza, konserwatywna,
dlatego ominęło ją cierpienie.
Cierpienie nigdy nie szczędziło ciotki;
przy każdym odpływie morze zabiera kogoś z jej ukochanych.

Ciągle nie ma w niej żalu
do morza, ze złe. Dla niej, ono takie jest:
każde dotkniecie brzegu zamienia go w potwora.



A Fantasy

I'll tell you something: every day people are dying.
And that's just the beginning.
Every day, in funeral homes, new widows are born,
new orphans. They sit with their hands folded,
trying to decide about this new life.

Then they're in the cemetery, some of them
for the first time. They're frightened of crying,
sometimes of not crying. Someone leans over,
tells them what to do next, which might mean
saying a few words, sometimes
throwing dirt in the open grave.

And after that, everyone goes back to the house,
which is suddenly full of visitors.
The widow sits on the couch, very stately,
so people line up to approach her,
sometimes take her hand, sometimes embrace her.
She finds something to say to everbody,
thanks them, thanks them for coming.

In her heart, she wants them to go away.
She wants to be back in the cemetery,
back in the sickroom, the hospital. She knows
it isn't possible. But it's her only hope,
the wish to move backward. And just a little,
not so far as the marriage, the first kiss.

Życzenie

Coś ci powiem: każdego dnia
umierają ludzie. To zaledwie początek.
Każdego dnia przy zwłokach rodzą się nowe wdowy
i nowe sieroty. Siedzą z założonymi rękoma,
zastanawiając się jak żyć dalej.

Później są na cmentarzu, część z nich
po raz pierwszy. Przerażone swymi łzami,
a czasem ich brakiem. Ktoś pochyla się nad nimi,
szepcze, co należy teraz robić:
powiedzieć kilka słów, lub czasem,
rzucić garść ziemi w dół do grobu.

Następnie wszyscy wracają do domu zmarłego,
który nagle wypełnia się ludźmi.
Wdowa siedzi prosto na tapczanie,
a ludzie ustawiają się w kolejce,
czasami chwytają za rękę, czasami obejmują.
Ona myśli, co powiedzieć każdemu,
podziękować, podziękować za przyjście.

W sercu, chce, żeby sobie poszli.
A sama wrócić na cmentarz,
do sali, do szpitala. Wie,
ze to niemożliwe. Ale to jej jedyna nadzieja,
życzenie by cofnąć czas. Chociaż trochę,
nie, aż tak, że do początku małżeństwa czy pierwszego pocałunku.

Tłumaczenie: Mateusz Janyga

ODPOWIEDZ

Wróć do „WYŻEJ, NIŻ ÓSME PIĘTRO”