• Nasze rekomendacje
  •  
    CO WARTO PRZECZYTAĆ W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI?
    Nasi recenzenci polecają...

    UWAGA!
    JEŻELI JESTEŚ ZAREJESTROWANYM UŻYTKOWNIKIEM I NADAL MASZ PROBLEM Z LOGOWANIEM DO PORTALU, NAPISZ NAM O TYM W MAILU.
    [email protected] (adres już działa)
    PODAJĄC W TYTULE "PROBLEM Z LOGOWANIEM"
     

koryto refluksa bis

Wolne wypowiedzi i dyskusje.
Uwaga! Nie zawsze cenzuralne
Na tym forum możliwe jest pisanie bez logowania
ODPOWIEDZ
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
eka
Posty: 11227
Rejestracja: ndz mar 30, 2014 10:59 am

koryto refluksa bis

#61 Post autor: eka » pt paź 19, 2018 7:04 pm

Wiem, rze siem nararzam, ale chcem z błendami!

Awatar użytkownika
skaranie boskie
Site Admin
Posty: 13489
Rejestracja: sob paź 29, 2011 12:50 am

koryto refluksa bis

#62 Post autor: skaranie boskie » pt paź 19, 2018 10:53 pm

refluks pisze:
czw paź 18, 2018 10:47 pm
Nie poprawię, bo tu jest śmietnik, a nie salon.
To twój wybór. Chcesz być śmietnikowym lumpem, to sobie bądź. Moja tolerancja ogarnia nawet tak ekstremalne wybory.
Kloszard to nie zawód...
To pasja, styl życia, realizacja marzeń z dzieciństwa.


_____________________________________________________________________________

E-mail
[email protected]

Awatar użytkownika
refluks
Posty: 815
Rejestracja: ndz lut 28, 2016 11:49 am

koryto refluksa bis

#63 Post autor: refluks » sob paź 20, 2018 5:55 pm

.

Awatar użytkownika
refluks
Posty: 815
Rejestracja: ndz lut 28, 2016 11:49 am

koryto refluksa bis

#64 Post autor: refluks » ndz paź 28, 2018 7:28 pm

refluks obejrzał sobie wczoraj dwa filmy:
- "Harfa traw", przy którym popłakał się serdecznie
i
- "Potwora z Martfű", przy którym naszła go taka oto refleksja na temat kary śmierci.
Otóż nie jest ona żadną karą.
Skazany na nią boi się bardzo krótko, ot na chwilę, wchodząc pod pętlę.
O ile w ogóle się boi, bo żeby zarobić karę śmierci, trzeba być nie lada zwyrodnialcem, nie piszę o skazanych na nią niewinnych, co jest kolejnym argumentem moim, aby jej nie było.
Obozy pracy i kamieniołomy.

Awatar użytkownika
skaranie boskie
Site Admin
Posty: 13489
Rejestracja: sob paź 29, 2011 12:50 am

koryto refluksa bis

#65 Post autor: skaranie boskie » pn paź 29, 2018 10:20 pm

Tu masz moje poparcie. Może różnią nas motywy, ale konkluzja jest ta sama. Nie powinno być kary śmierci. To złe rozwiązanie jest.
Kloszard to nie zawód...
To pasja, styl życia, realizacja marzeń z dzieciństwa.


_____________________________________________________________________________

E-mail
[email protected]

SAM

koryto refluksa bis

#66 Post autor: SAM » ndz lis 04, 2018 7:36 am

Czy autor publikacji przeszedł "test robota"
? :down:

Awatar użytkownika
refluks
Posty: 815
Rejestracja: ndz lut 28, 2016 11:49 am

koryto refluksa bis

#67 Post autor: refluks » ndz lis 11, 2018 8:38 pm

Gdy czytałam niektóre wpisy na czacie, przypomniał mi się przecudnej urody post Satanisława na racjonalista.pl

"Czemu w każdym towarzystwie musi znaleźć się jakiś Głupi Jasiu, który rozdziawia japę tylko po to, by rozwlekle zakomunikować, że nie ma nic do powiedzenia?"

Awatar użytkownika
refluks
Posty: 815
Rejestracja: ndz lut 28, 2016 11:49 am

koryto refluksa bis

#68 Post autor: refluks » pn lis 12, 2018 12:41 pm

w tekście są wulgary

Dziś z rana

Kolejny raz zęby same mi się zwierają, wiem, że nie mogę do tego dopuścić, dolne jedynki napierają na górne jedynki, czuję w ustach jakby piasek. Zęby się kruszą. Czasem nawet jestem ciekawa, co się stanie, czy się złamią, albo już zmęczona i niech się już złamią będzie spokój. Jaki spokój? To w końcu przednie zęby. I znowu ją widzę. Odwrócona do mnie plecami, albo mijająca mnie patrząc w innym niż moim kierunku. Ścisk zębów jest tak silny, że nie czuję piasku, a jakby maleńką płytkę. Biegnę do łazienki, w lustrze widzę, że nie mam lewej górnej jedynki, płynie krew z dziąsła, wystraszona wołam mamę, staje w drzwiach łazienki, patrzy na mnie niezadowolona, odchodzi. Potem ją znajdę, teraz zęby ważne. Z prawej górnej jedynki została połowa. Dobrze, że mam wąski uśmiech, nie będzie widać brakujących zębów, ale jak ja będę mówić? Próbuję wymówić niektóre litery opierając język o boczne żeby. Jakoś to będzie. Ktoś dzwoni. Zaraz! Kto się tak dobija?

To budzik. Czwarta rano.
Siadam na łóżku. Patrzę szybko w okno, żeby zapomnieć sen. Podobno po złym śnie tak trzeba zrobić, żeby zapomnieć koszmar. Ale nie zawsze działa. Może trzeba popatrzyć dłużej? Albo wcześniej podciągnąć żaluzje.
Sprawdzam językiem zęby. Są na miejscu. Wstawiam kawiarkę, idę do łazienki. Szybki prysznic. Kręcę papierosy. Pachnie kawą. Jak w zegarku.

Ciekawe co o tej porze jest w telewizji.

Ale najpierw śniadanie. Tak, jak postanowiłam wczoraj: wstawać o określonej porze i tak samo jeść. Dla zdrowia.
Co by tu zjeść? Za chwilę się zastanowię, i tak nie jestem głodna.
A może nic nie będę jadła, a potem do sosu zjem talerzycho kopytek. Byłoby super. A śniadania od jutra.
Nie mam sosu. W zamrażarce jest kawałek łopatki. Cholera, będzie się rozmrażać ze trzy lata. Mogłam wczoraj wyjąć. Ale wczoraj nie wiedziałam, że będę chcieć sos.
Dawniej planowałam posiłki dzień wcześniej. Wiedziałam na co będę mieć ochotę i jadłam śniadania. A teraz nie jem i nie wiem co będę chciała zjeść. Może jestem chora?

Na jednym kanale leci znany mi film. Dawniej śmieszył mnie. Teraz wydaje mi się głupi.
Spoważniałam? A może wcześniej byłam głupia, a teraz mądra?

Sygnał przychodzącego smsa. O tej porze?
Ta przysłała zdjęcie kotka.
Boże, jak ona mnie nudzi. Można zadzwonić od czasu do czasu, ale nie codziennie po kilka razy dziennie. Po rozmowach z nią mam wrażenie, że mój łeb robi się coraz ciaśniejszy. Właściwie myślę tylko o niej i jej sprawach. Mam swoje. Muszę się z nią pokłócić i będę mieć spokój.

Gdzie się podziała ta lilowa poszwa? Trzeba zrobić porządek w półkach. Bajzelek się zrobił.

Następny sms. Wysłała mi zdjęcie na mesendżera. Co za namolna pizda. Ile można? Tak, już lecę włączać komputer i oglądać sierściucha. Widziałam go już milion razy. Kotek zbliża się do pudełka, jeszcze pięć kroków i będzie przy nim, jeszcze, cztery kroki, trzy dwa, jeden. Jest przy pudełku. Potem podnosi łapsko. I piętnaście zdjęć na dowód, że łapsko coraz wyżej. Jakby oglądać film klatka za klatką. Pełna bateria tableta nie wystarczyłaby, żeby to w całości obejrzeć. Więc przewijam bez oglądania miliony zdjęć, gdy wchodzi na parapet, idzie do okna balkonowego, podchodzi do nieznanej mu jeszcze zabawki. Nie dziwne, że się z niczym nie wyrabia, o czym słyszę kilka razy dziennie. Ja też zresztą. Przez nią. Nie, koniec, dzisiaj ją opierdolę i blokuję.

Jeszcze kawy sobie dolewam. Nyje mnie w żoładku.
Po kolejnym papierosie wylewa mi się kwas. Gaszę pożar rennie. Mesopral łyknę jeszcze. Tak, nie powinnam palić na czczo i zamulać kiszek kawą. Dlatego nie jem śniadań, a to niezdrowe.

Ciekawe czy się zmieszczę w ten granatowy płaszcz? Gdybym odżywiała się regularnie jak zalecają lekarze, nie miałabym takich problemów. Rzeczywiście, gdy odżywiałam się regularnie, to byłam szczuplejsza. Ale to było dwadzieścia lat temu. Miałam szybszy metabolizm i ćwiczyłam. Zapuściłam się. Nie, to wiek. No i mam grube kości. Niektórzy twierdzą, że nie ma czegoś takiego jak budowa grubokoścista. Niech mi wytłumaczą dlaczego nie mam takich drobnych kolanek jak pani Rozenek.

O, kryminał się zaczyna. Jezu, trzeci raz ten sam odcinek. Dwieście kanałów i nie ma co obejrzeć. O, stacja francuska. E le plezi włatir plu plu. Fajne. Rety, półtora roku nauki i nic nie pamiętam. Tyle kasy. Po cholerę mi to było. Jeszcze ten tjutor, zarozumiały gówniarz. Właściwie powinnam m byłam odliczać za fajki, które mi wypalał. Ale ja byłam głupia. Wstydziłam się. Teraz bym mu walnęła w ten ryży łeb. Czemu ja jestem mądra po czasie? W sobotę też, zamiast kurierowi kartą zapłacić, to dałam gotówkę. Teraz, żeby kupić chleb, będę musiała do dychy czegoś dobrać.
Kanał o celebrytach. Ja taki mam? Ale domy, fiu fiu. Skąd oni mają tyle pieniędzy? Nieważne, trzeba się cieszyć tym, co się ma. No, dużo powodów do radości to ja nie mam. Powinnam się była uprzeć i zostać fryzjerką. Już dawno bym miała salon, willę i porsze. Nie no, przecież mam krzywy kręgosłup i sfatygowane łokcie. Teraz mogłabym co najwyżej obcięte włosy z podłogi zamiatać. Ale na ogólnym z niemieckim mogłam zostać, a nie przenosić się na mat.- fiz z angielskim. Jaka jestem teraz mądra po raz kolejny. Zeszłam z drogi przeznaczenia, ale wróciło mnie ono na nią z powrotem. Tak, jest przeznaczenie. A gdyby tak nic nie robić? Samo się zrobi. Nie, bez sensu.

Ryp coś w kuchni. Żaluzja znowu spadła. Tak się wystraszyłam, że ją zaraz w pizdu połamię. Ten narkoman też od tygodni przychodzi, żeby ją przykręcić. Wezmę zaraz zadzwonię i każę mu dziś przyjść. Ta, już odbierze, jak mi osiem dych wisi.

Wykończą mnie wszyscy.

Po co ja tak wcześnie wstałam? I tak nic nie robię.
Nie no, rozmyślam sobie.
A może nic nie będę dziś robić? Zrobię sobie wolne i cały dzień pochodzę w szlafroku, poleżę, poskaczę po kanałach. Na komediowym będzie serial cały dzień. W końcu oglądałam go tylko pięć razy.
Nie, trzeba się ogarnąć i coś zrobić.
Właściwie dlaczego ja muszę zawsze coś robić?
Wtedy w piątek też, do jedenastej zrobiłam całą pracę i pomyślałam, że obejrzę pierwszy sezon „Mostu nad Sunden”. Ale gdy tylko odpaliłam pierwszy odcinek, dotarło do mnie, że to szaleństwo. Jak można nie pracować już przed południem? I sprawdzałam segregatory w poszukiwaniu czegoś niezałatwionego, ale nie znalazłam. I w komputerze chciałam uporządkować, ale wszystko był uporządkowane. Potem snułam się po domu, aż przyszła siedemnasta, a mnie się już nie chciało nic oglądać. Więc grałam w klocki na komputerze. A potem nie miałam przez kilka miesięcy czasu, żeby obejrzeć ten film, a kiedy już znalazłam czas, to nie radowało mnie już tak.
Nie, zdecydowanie nie potrafię być spontaniczna.

W pół do szóstej.
Co tu robić do dziewiątej?
Włączę komputer i zmarnuję ten czas w Internecie. Chociaż tyle szaleństwa, którego będę żałować. A może nie? Skąd ja mam trzystu znajomych? Kto to jest ten…? A ta? Wywalę ich. Po dziesięciu zdilitowanych mi się znudziło. O, profil z humorem. Wcale nie śmieszne. Kto to lajkuje? Jakieś debile. Wchodzę na główną. Połowa wpisów u obserwowanych to jedno i to samo. Ale ja w sumie też to samo przeklejam. Bez sensu. Na forach nic nowego. No tak, wszyscy coś robią. W szachy sobie pogram. Pięć ruchów i mam mata. Się nie skupiłaś! Jeszcze jedna kawa. Teraz będzie dobrze. Ten komputer jest głupi, podaje mi królową na tacy. Po trzech kolejnych ruchach dostaję z konia i gońca. Pojebana gra.

Po co ja się tak denerwuję?

Rety, przecież dziś wolne, nie będzie pracy po dziewiątej. Ale heca. Co tu robić?

Może sobie radio puszczę? Z kilka lat nie słuchałam. Znajduję odbiornik w szafie. Antena złamana. Jak antena może złamać się w szafie? Już nawet przedmioty mi na złość robią. A, pamiętam, na siłę domknęłam drzwi. Jakiś debil zrobił debilną szafę, której nie można domknąć bez łamania anten.

Wykończą mnie wszyscy.

Już przyleciały gołębiaste sraluchy do karmnika. Odstraszają sikorki i wróble. Otwieram okno, wypierdalać! Roznoszą obrzeżki, te się wkręcają w ciało i człowiek umiera. Chyba za głośno się wyraziłam, bo wszystkie ptaki poleciały, hen, wysoko, daleko. Zgłodnieją to przyjdą. Przylecą.

W co się tu ubrać?
W jakiś niebieski sweter. Tylko jaki? Jasny, ciemny, błękit lotniczy, turnbulowy, chabrowy. Skąd ja mam ten chabrowy, przecież nie cierpię chabrowego. Ten granatowy niech będzie.

Może sobie kupię coś w innym kolorze? Jakiś beż albo zieleń? Beż to noszą stare baby. Mam jeszcze czas. Ciekawe czy zmieszczę się w ten granatowy płaszcz? A już się nad tym zastanawiałam, ale męczy mnie niepewność bardzo. Bo bardzo mi się ten płaszcz podoba. Ciężko dostać coś flauszowego w granacie. To bardzo trudny kolor. A skąd ja to wiem? Chyba jakiś krawiec na rynku mi to powiedział. Tak, trzeba zacząć jeść regularnie.

Zjem śniadanie. Otwieram lodówkę, patrzę na kiełbasę i ser i robi mi się prawie niedobrze. To niedobrze. Może samego chleba, odrobinkę. Przeżuwam. Nie chcę już.

O, jest odcinek, którego nie oglądałam.

Co to za zapach w lodówce był? Cholera, mięso z kaczki na krokiety. Po kiego wafla kupiłam całą kaczkę? Się będę pierdolić cały dzień z tymi krokietami zasranymi. Już jak gotowałam rosół, to odechciało mi się krokietów. Mogłam połowę kaczki zamrozić. Tak jest, gdy się nie myśli. Już ósma, a tu tyle roboty. Mogłam rano posmażyć naleśniki, to się pierdołami zajmowałam. Jestem całkowicie niezorganizowana. Muszę wrócić do sporządzania harmonogramów. Inaczej będzie źle.
Jeszcze bułkę tartą muszę kupić. Cholera.

Już przed pierwszą.
Na czym mi tyle czasu zeszło?

ODPOWIEDZ

Wróć do „WSZYSTKIE CHWYTY DOZWOLONE”